Ta piosenka zostala wybrana przez mojego kolege jako niby dla nas...dziekuje....dziekuje Marcin<swistak>
panna_anna/ 2009-09-06 21:36:11
Raz, dwa, trzy, cztery
To kawałek o miłości, więc sobie go przemyśl
Był piątek, pół miasta na rauszu
On stał na przystanku i prawie zamarzł już
Marzył o kawie, by zanurzyć się w książce
Coś dla odpoczynku, choćby Mały Książę
W autobusie rozejrzał się po ludziach
I chyba los musiał mieć w tym swój udział
Bo była tam piękna w smutku, dużo młodsza
To co poczuł ukłuło go jak postrzał
Jej wzrok koci utkwił w nim jak pocisk
I samo to do niego przyszło
Oczami wyobraźni wybiegł w przyszłość
Widział jak przeciąga dłonią po jej aksamitnej cerze
Wpatrzony w siebie, tej nocy pełnej zwierzeń
Te wizje ukoiły go jak balsam
Podjął decyzje, to była pierwsza i jedyna szansa
Więc ruszył w jej stronę zanieść te słowa dla niej
Może to nieodpowiedni moment
Ale fakt, że cię spotkałem jest dla mnie jak omen
Możesz myśleć - nie jesteś tym właściwym
Ja wiem, że to właśnie przy tobie będę siwy
Bo jest coś między nami
Czym chciałbym nas całe życie karmić
Jest coś dlatego się tym dzielę
Powiem ci ten sekret, bo miłość ma ich wiele
[x2]
Potrzebuję cię jak niczego w życiu
Tęsknię jak za czymś na co patrzysz w ukryciu
Pragnę tak jak słońca agrest
I kocham miłością, która spada nagle
Oniemiała nigdy nie słyszała tylu pięknych słów o niej naraz
On ją znalazł, ale wiedział coś, dlaczego nie przerywał
Ta jestem tym i tym, a tak się nazywam
Ale widzisz życie dla kochanków to szyderczy błazen
Trzeba go przechytrzyć by być razem
Nie znasz życia, ja już wiem jak może iskrzyć
Jak poróżnić może nawet tych najbliższych
I choć miłość nie leży na ulicy
To znalazłem ją w tobie by dziś przestać być niczyj
Los dał nam szansę, na którą nie jesteś gotowa
I rzadko daje drugą by zacząć od nowa
Przed tobą błędy, które każdy z nas musi popełnić
Żeby kiedyś twoje czyny były dla nas czymś czytelnym
Więc ty kiedyś zrozumiesz jaka siła w tym spotkaniu drzemie
Uwierzysz mocniej w nas niż w siebie
Znajdź mnie wtedy za wszelką cenę
Może to nieodpowiedni moment
Ale fakt, że cię spotkałem jest dla mnie jak omen
Możesz myśleć - nie jesteś tym właściwym
Ja wiem, że to właśnie przy tobie będę siwy
Bo jest coś między nami
Czym chciałbym nas całe życie karmić
Jest coś dlatego się tym dzielę
Powiem ci ten sekret, bo miłość ma ich wiele
[x2]
Potrzebuję cię jak niczego w życiu
Tęsknię jak za czymś na co patrzysz w ukryciu
Pragnę tak jak słońca agrest
I kocham miłością, która spada nagle Raz, dwa, trzy, cztery To kawałek o miłości, więc sobie go przemyśl Był piątek, pół miasta na rauszu On stał na przystanku i prawie zamarzł już Marzył o kawie, by zanurzyć się w książce Coś dla odpoczynku, choćby Mały Książę W autobusie rozejrzał się po ludziach I chyba los musiał mieć w tym swój udział Bo była tam piękna w smutku, dużo młodsza To co poczuł ukłuło go jak postrzał Jej wzrok koci utkwił w nim jak pocisk I samo to do niego przyszło Oczami wyobraźni wybiegł w przyszłość Widział jak przeciąga dłonią po jej aksamitnej cerze Wpatrzony w siebie, tej nocy pełnej zwierzeń Te wizje ukoiły go jak balsam Podjął decyzje, to była pierwsza i jedyna szansa Więc ruszył w jej stronę zanieść te słowa dla niej Może to nieodpowiedni moment Ale fakt, że cię spotkałem jest dla mnie jak omen Możesz myśleć - nie jesteś tym właściwym Ja wiem, że to właśnie przy tobie będę siwy Bo jest coś między nami Czym chciałbym nas całe życie karmić Jest coś dlatego się tym dzielę Powiem ci ten sekret, bo miłość ma ich wiele [x2] Potrzebuję cię jak niczego w życiu Tęsknię jak za czymś na co patrzysz w ukryciu Pragnę tak jak słońca agrest I kocham miłością, która spada nagle Oniemiała nigdy nie słyszała tylu pięknych słów o niej naraz On ją znalazł, ale wiedział coś, dlaczego nie przerywał Ta jestem tym i tym, a tak się nazywam Ale widzisz życie dla kochanków to szyderczy błazen Trzeba go przechytrzyć by być razem Nie znasz życia, ja już wiem jak może iskrzyć Jak poróżnić może nawet tych najbliższych I choć miłość nie leży na ulicy To znalazłem ją w tobie by dziś przestać być niczyj Los dał nam szansę, na którą nie jesteś gotowa I rzadko daje drugą by zacząć od nowa Przed tobą błędy, które każdy z nas musi popełnić Żeby kiedyś twoje czyny były dla nas czymś czytelnym Więc ty kiedyś zrozumiesz jaka siła w tym spotkaniu drzemie Uwierzysz mocniej w nas niż w siebie Znajdź mnie wtedy za wszelką cenę Może to nieodpowiedni moment Ale fakt, że cię spotkałem jest dla mnie jak omen Możesz myśleć - nie jesteś tym właściwym Ja wiem, że to właśnie przy tobie będę siwy Bo jest coś między nami Czym chciałbym nas całe życie karmić Jest coś dlatego się tym dzielę Powiem ci ten sekret, bo miłość ma ich wiele [x2] Potrzebuję cię jak niczego w życiu Tęsknię jak za czymś na co patrzysz w ukryciu Pragnę tak jak słońca agrest I kocham miłością, która spada nagle.
^Mateusz ;**
Komentarze (4)